Techniki drukowania pieniędzy

Numizmatycy to już nie garstka bogatych pasjonatów zbierania monet i banknotów. Obecnie powstają kluby numizmatyczne, a nawet organizowane są zjazdy numizmatyczne. Jednak gdyby zapytać pasjonatów banknotów, jak one powstają, to zapewne niewielu z nich potrafiłoby udzielić na to pytanie poprawnej odpowiedzi. O ile numizmatycy skupiają się głównie na wyglądzie oraz wartości poszczególnych egzemplarzy, to warto również, aby znali oni techniki drukowania banknotów.

W produkcji banknotów stosuje się głównie trzy techniki druku, są to: druk wypukły, płaski oraz wklęsły. Główna różnica pomiędzy tymi technikami dotyczy sposobu ułożenia elementów drukujących oraz niedrukujących. Technika druku wypukłego nazywana jest często typografią i polega ona na naniesieniu farby na elementy poprzez dociśnięcie elementów wypukłych do powierzchni. Mówiąc prościej, po prostu bierzemy formę, która posiada elementy wypukłe odpowiadające wzorowi jaki chcemy nanieść na płaszczyznę, są to elementy drukowalne. Następnie przyciskami tę formę do elementu niedrukowalnego i wszystko jest gotowe. Wadą takiego druku są postrzępione brzegi naniesionego wzoru, dlatego nie jest to technika używana obecnie w Polsce do druku banknotów.
(więcej…)

 


Mennicze piętno

Również bardzo zajmującą kwestią jest wiedza na temat dawnych oraz obecnych metod wytwarzania monet. Bo to przecież nie jest w gruncie rzeczy taka prosta czynność jakby mogło się wydawać. Obecnie mówi się o biciu monet, ale przecież w zamierzchłej przeszłości prasy hydrauliczne oraz inne pomysłowe urządzenia nie były dostępne. A pieniądze mimo to pojawiały się w obiegu.

Nie znam się na tym i nie wiem, jakie były tajemnice fachowców od produkcji dukatów czy talarów sprzed wielu setek lat. Wydaje mi się, że metal, z którego wówczas wytwarzano monety był po prostu ogrzewany, doprowadzany do stanu płynnego i odlewany w specjalnych formach. Resztę zapewne pozostawiano sile ludzkich mięśni posługujących się wprawnie młotem, za pomocą którego po prostu wybijano awers i rewers posługując się jakimś spreparowanym do tego celu prymitywnym wzornikiem.

Oczywiście z biegiem lat metody zapewne udoskonalano i były one coraz bardziej skuteczne, precyzyjniejsze i wydajniejsze, gdyż z czasem zapotrzebowanie na pieniądze tylko i wyłącznie wzrastało. Zbadanie przy pomocy historycznych metod, w jaki sposób ewoluowały technicznie warsztaty rzemieślników, w których na przestrzeni stuleci wytwarzano monety, także pozwoliło nabyć wiele interesującej wiedzy, również na temat samych wytwórców.
(więcej…)

 


100 marek polskich pierwszej emisji 1916

W czasie I Wojny Światowej wskutek ruchów wojsk, ziemie polskie, będące ówcześnie pod zaborem rosyjskim przeszły w ręce żołnierzy niemieckich. Na tych terenach władze Rzeszy Niemieckiej utworzyły Generalne Gubernatorstwo Warszawskie, które w późniejszym czasie miało został przekształcone w Królestwo Polskie, zależne od władz w Berlinie. Zarząd Gubernatorstwa był oczywiście niemiecki. Wprowadzano niemiecki porządek administracyjny, postanowiono zastąpić obiegowego rubla rosyjskiego nową walutą tymczasową, która miała być podwalinami polskiej waluty we wspomnianym państwie polskim. 9 grudnia 1916 roku władze Guberni dekretem powołały Polską Krajową Kasę Pożyczkową, która była de facto bankiem emisyjnym zależnym od banku Rzeszy Niemieckie. Miała ona wprowadzać do emisji bilety marki niemieckiej, które miały być po zakończeniu wojny wykupione przez Rzeszę Niemiecką po cenie nominalnej. Banknoty te były wyemitowane w dwóch nieco wymuszonych seriach. Wymuszenie to było spowodowane, ze banknoty pierwszej serii posiadały błędy w druku, po pierwsze nota prawna określająca odpowiedzialność niemiecką za emitowane bilety w pierwszej serii posiadała skróconą nazwę banku emisyjnego. Ponadto waśnie ta seria w określeniu zarządu użyła sformułowania: „zarząd jenerał-gubernatorstwa warszawskiego” pisane małymi literami. Poprawiono oba błędy na banknotach drugiej serii dodatkowo w nazwie zarządu zmieniono słowo Jenerał na Generał. W pierwszej serii biletów Kasy Pożyczkowej był nominał  100 marek polskich. Był to dość spory banknot o wymiarach 190 x 115mm. Papier użyty do produkcji biletu był w kolorze białym poprzecznie prążkowanym. Podobnie jak pozostałe banknoty druk powierzono barlińskiej drukarni banku centralnego Reischdruckererei. Awers od lewej zdobił orzeł biały umieszczony w tarczy herbowej z czerwonym tłem. Centralnie umieszczono notę prawną o skróconej nazwie banku emisyjnego, a pod nim widniał wspomniany zapis nazwy zarządu oraz podpisy jego trzech członków. Po prawej stronie widniała tarcza herbowa z nominałem.

 


Jak wyglądał gulden gdański

Jak wyglądał gulden gdański? Jakie miał nominały? Przez jaki okres był emitowany? Takie pytania najczęściej zadają sobie historycy dla których Gdańsk i jego historia ciągle stanowi temat do rozważań. Historia zarówno banknotów jak i monet Wolnego Mitasa Gdańska to okres międzywojenny gdy to Wolne Miasto Gdańsk jako wolne i demokratyczne miasto posiadało swoją oficjalną walutę będącą środkiem płatniczym na jego terenie. Walutą tą był właśnie Gulden gdański. W związku z tym, że przeważającą cześć ludności tego terenu tj. Wolnego Miasta Gdańska stanowiła ludność niemiecka napisy na wszystkich banknotach oraz monetach były w języku niemieckim. Gulden funkcjonował od roku 1923, przed nim w latach 1020 do 1023 w obiegu była wyłącznie marka niemiecka. Były to jednak czasy kiedy na rynku brakowało pieniądza, dlatego istniał również lokalny pieniądz który nie był jednak oficjalnym i legalnym środkiem płatniczym. Gulden gdański najpierw był emitowany przez Gdańską Kasę Centralną ale tylko przejściowo aż do momentu otwarcia w 1924 roku Banku Gdańskiego. Gank Gdański otworzył kilka oddziałów w Gdańsku. Wychodziły z niego banknoty o różnych nominałach na których widniały słynne miejsca z terenu Gdańska oraz gdańskie lwy. Monet natomiast nie wybijano w Gdańsku tylko poza granicami polski w Berlinie. Historie guldena zakończył wybuch II wojny światowej w dniu 1 września 1939 w wyniku czego Wolne Miasto Gdańsk przestało istnieć a miasto zostało przyłączone do II Rzeszy. Ponadto zarządzeniem władz wprowadzono na terenie byłego Wolnego Miasta Gdańska walutę -markę Rzeszy Niemieckiej, likwidując tym samym odrębny system monetarny Wolnego Miasta. Zarządzaniem z dnia 7 września 1939 roku ministra gospodarki i ministra finansów Rzeszy Niemieckiej podano do, iż kurs guldena gdańskiego wynosi 70 fenigów niemieckich. Gulden gdański obowiązywał do 30 września 1939 r., po czym można go było wymienić tj. istniała możliwość wymiany banknotów guldenowe Banku Gdańskiego oraz monety gdańskie po 5 i 10 guldenów na marki niemieckie do dnia 15 października 1939 r. w niemieckich kasach państwowych na terenie byłego Wolnego Miasta Gdańska.

 


Banknoty 100zł po denominacji w 1950roku

29 października 1950 roku, większości Polaków kojarzył się z utratą większości oszczędności. To w skutek właśnie tej „reformy” przygotowywanej skrycie od roku 1948, a skierowanej głównie przeciwko jak to określało założenie spekulantom i kułakom, dotknęło głównie drobnych ciułaczy, którym zabrano większość oszczędności każąc wymienić swoje oszczędności w bardzo krótkim czasie niecałych dwóch tygodni w niewielkiej ilości punktów wymiany. Nic dziwnego, że obywatele poczuli się ponownie oszukani, podobnie jak podczas wymiany pieniędzy w roku 1944. Wymiana pieniędzy w stosunku 1:100, przy jednoczesnym stosunku wymiany cen detalicznych w stosunku 1:300 spowodowało, że właśnie ta reforma uderzyła najbardziej po kieszeni zwykłego obywatela. Wśród nowych banknotów pojawiły się ponownie nominały 100zl. Pierwsze banknoty po denominacji z roku 1950 roku były zaprojektowane ponownie przez Wacława Borowskiego. Pierwsza ich seria datowana na rok 1948 był wykonany w czechosłowackiej wytwórni Tiskárna Bankovek Státní Banky Československé, a po roku 1950 w warszawskiej Państwowej Wytwórni Papierów Wartościowych. Praskie banknoty numer seryjny miały tylko sześciocyfrowy, a oznaczenie serii było tylko jednoliterowe, ponadto na praskich banknotach wokół cyfrowego nominału nie było ramki. Jako datę wydania na awersie widnieje 1 lipca 1948roku. Nawet banknoty, które były dodrukowane w późniejszych latach miały tą samą datę emisji.  Na awersie widnieją podpisy zarządu NBP z czasów wydruku. Banknot posiadał znak wodny w postaci rysunku głowy kobiety umieszczony na marginesie. Rysunki na banknotach utrzymane były w socrealistycznym stylu – na awersie widniał rysunek robotnika, natomiast rewers był ozdobiony krajobrazem przemysłowym z dymiącymi kominami, banknot wśród Polaków uzyskał przydomek „tatuś” i obowiązywał aż do roku 1977, kiedy został zastąpiony przez banknot z Ludwikiem Waryńskim.  Już po wycofaniu z obiegu w latach osiemdziesiątych oraz dziewięćdziesiątych Narodowy Bank Polski wyemitował banknoty w celach kolekcjonerskich.

 


Polskie banknoty z lat 1919-1920

Polska rzeczywistość po odzyskaniu niepodległości w 1918 roku nie była zbyt ciekawa, zróżnicowanie gospodarcze oraz różne waluty jako odziedziczyła Polska po zaborcach powodowały chaos. Dodatkowo sytuację utrudniało brak własnego banku emisyjnego. Dlatego też wkrótce po 11.11.1918 Rząd Tymczasowy zadecydował o przejęciu Polskiej Krajowej Kasy Pożyczkowej – banku powołanego do emisji biletów marki polskiej na terenie Generalnej Guberni. Dekretem z dnia 7.12.1918 roku Państwo polskie zdecydowało również, że właśnie marka polska będzie tymczasową walutą. Już 19,01.1919roku, polski zarząd PKKP wyemitował pierwszy polski banknot o nominale 500mkp. Banknot różnił się szatą graficzną od emitowanych jeszcze za rządów zaborcy. Miał również bardzo ważną notę prawną mówiącą o tym, że państwo polskie bierze całkowita odpowiedzialność, za banknoty emitowane przez PKKP, jednak odpowiedzialność ta była ograniczona do banknotów wyemitowanych już za czasów wolnej Polski. W trzy tygodnie później doszło do emisji następnego banknotu polskiej marki – był to banknot o nominale 100 marek, z podobizną Tadeusza Kościuszki. W roku 1919 Sejm II RP uchwalił ustawę, która wprowadzała jako walutę polską złotego. Zamówiono w tym roku w zachodnich bankach banknoty tej nowej waluty, jednak do roku 1924, do chwili wprowadzenia ich na mocy rozporządzenia Ministra Finansów Władysława Grabskiego przeleżały one w sejfach PKKP. W roku 1919 wprowadzano do obiegu w dalszym ciągu banknoty marki polskiej. Były to banknoty o nominałach 1,5,10,20,100 oraz 1000 marek. Ich szata graficzna była zróżnicowana, na emitowanych pod koniec roku pojawiły się podobizny Tadeusza Kościuszki oraz królowej Jadwigi. Głowy tych dwojga były najczęściej spotykane na banknotach marki polskiej, a nawet na jednym – o nominale 5000mkp wyemitowanym w 1920 roku pojawili się oboje. Był to z resztą największy w historii polski banknot. Był długi na 220mm natomiast jego wysokość wynosiła aż 140mm. Wzrost inflacji szczególnie odczuwalny po roku 1922 spowodował, że PKKP emitowała banknoty o coraz większych nominałach – największy nominał to był banknot o nominale 10mln marek polskich.

 


Czym były monety koronne Poniatowskiego?

W historii Polski wiele jest epizodów związanych z systemem monetarnym, jego ewolucją, zachodzącymi w jego obrębie zmianami. Jedną z najważniejszych reform systemu monetarnego rozpoczął, choć nigdy nie skończył, Stanisław August Poniatowski. Wiemy skądinąd, że nie był wielkim orędownikiem zmian w tym zakresie, jednak Pacta Conventa sejmu elekcyjnego wymusiły działanie, które było podówczas naprawdę niezbędne.
Mniej będą nas interesowały przyczyny, które wymusiły przeprowadzenie reformy, ale dla porządku i o nich słowo. Przede wszystkim monety koronne Stanisława Augusta Poniatowskiego miały na tyle zmodernizować system monetarny, aby na obszarze Polski stał się on jednolity. To zaś miało ożywić utrudnioną do tego czasu wymianę handlową, a także uniemożliwić bicie monety w prywatnych mennicach i powstrzymać zalew fałszywych monet z Prus.
Szybko okazało się, że aby w jakikolwiek sposób zacząć reformować system monetarny, potrzebna jest nowa jego podstawa. Uznano, że najlepiej to zadanie spełni grzywna kolońska o wadze dwustu trzydziestu trzech gramów. Nie był to zresztą wzorzec nowy, korzystano bowiem z niego już w Prusach. Stworzono jednak od podstaw system monetarny, który uwzględniał następujące jednostki, począwszy od najmniejszej: szelągi, półgrosze, grosze, trojaki, szóstaki, dziesiątki, srebrniki, półzłotówki, złotówki, półtalary i talary, a także legendarne polskie talary.
Aby uporządkować sytuację na w polskiej polityce monetarnej nie wystarczyło jednak ujednolicić jednostek monetarnych. Potrzeba było silnego narzędzia, które pozwalałoby na kontrolę bicia monet, które do tej pory dość często pozostawało poza kontrolą. Skończyło się więc na tym, że monety koronne Stanisława Augusta Poniatowskiego bito jedynie w dwóch mennicach: Warszawskiej i Krakowskiej. Początkowo bito też inne monety w mniejszych mennicach, jednak zostały one zamknięte albo przez odstępstwa od stopy menniczej, albo przez zaborców, którzy przejmowali mennice i zazwyczaj bili w nich własną monetę.
Czy reforma systemu monetarnego była udana? Prawdopodobnie nigdy w tej sprawie nie padnie ostatnie słowo, zresztą teraz jest to wyłącznie dyskusja akademicka, niewarta nawet złamanego szeląga. Jedyne, czym można się cieszyć to wciąż spora dostępnością okazów kolekcjonerskich z tamtej epoki, które można za stosunkowo niewielkie pieniądze włączyć do swojej kolekcji.

 


Monety obiegowe po denominacji i ich emisja

Emisja monet będących w obiegu po denominacji rozpoczęła się w 1990 roku. Zbiór ten złożony jest z monet o dziewięciu różnych nominałach: 1, 2, 5, 10, 20 oraz 50 groszy, a także 1,2 oraz 5 złotych. Monety o trzech najmniejszych nominałach produkowane są ze stopu zwanego mosiądzem manganowym. Moneta o nominale 1 grosz ma średnicę równą 15,5 milimetra, wagę 1,64 gram oraz ząbkowany brzeg. Nakład początkowy jej emisji wyniósł ponad 29 milionów sztuk. W latach późniejszych nakład wahał się pomiędzy wartościami 80 milionów a 362 miliony sztuk, najwyższą wartość osiągając w 1992 roku. Moneta o nominale 2 grosze jest od niej nieco większa, jej średnica wynosi 17,5 milimetra, a waga 2,13 gram. Moneta ta charakteryzuje się gładkim brzegiem. Jej emisja osiąga wielkości znacznie mniejsze niż w przypadku monety jednogroszowej. W 1990 roku wartość ta wyniosła 34 miliony sztuk, a najwyższą wartość nakładu osiągnięto w 1999 roku. Wielkość ta wyniosła 187 milionów sztuk. Moneta o nominale 5 groszy ma średnicę równą 19,5 milimetra i waży 2,59 gram. Jej nakład wyniósł w 1990 roku wielkość 70 milionów, osiągając najwyższą wartość równą 171 milionów sztuk w roku 1991. Monety o nominałach 10, 20, 50 groszy oraz 1 złoty produkowane są przy użyciu stopu zwanego miedzioniklem. Ich wielkość waha się od 16,5 milimetrów średnicy w przypadku najmniejszej z nich – monety dziesięciogroszowej, do 23 milimetrów średnicy w przypadku monety o nominale 1 złoty. Ich masa zawiera się w przedziale 2,51 gram do 5 gram. Emisja monety o nominale 10 groszy w roku 1999 wyniosła 43 miliony sztuk, a najwyższą wartość, wynoszącą 210 milionów sztuk osiągnęła w 1992 roku. Nakłady monety dwudziestogroszowej wahały się od 10 milionów sztuk w 2002 roku, do 106 milionów sztuk w roku 1992. Moneta o nominale 50 groszy najwyższy nakład osiągnęła w roku 1992. Wyniósł on 116 milionów sztuk. Początkowa emisja monety jednozłotowej w 1990 roku wynosiła 20 milionów sztuk. Jej najwyższą wartość można było zaobserwować w 1992 roku. Wyniosła ona wtedy 102 miliony sztuk. Monety o nominałach 2 i 5 zł wykonane są techniką bimetalową przy wykorzystaniu brązalu i miedzioniklu. Moneta pięciozłotowa jest większa, ma 24 milimetry średnicy, podczas gdy średnica monety dwuzłotowej jest równa 21,5 milimetra. Ich najwyższe nakłady wyniosły 122 miliony sztuk w przypadku monety o nominale 2 złote oraz 112 milionów sztuk w przypadku monety o nominale 5 złotych.

 


Konstytucja 1925

Moneta, którą przyszło mi opisywać, należy do jednych z najtrudniej dostępnych i najdroższych w świecie numizmatyki. Na aukcjach pojawia się niezwykle rzadko i trzeba mieć naprawdę dużo szczęścia (i pieniędzy), żeby ją zdobyć. W momencie, kiedy powstała, miała być obiegową pięciozłotówką II Rzeczypospolitej, różniącą się wyglądem od istniejących wówczas jedno i dwuzłotówek; tak się jednak nie stało.
W roku 1925 okazało się bowiem, że koszt produkcji takiej monety przekraczał rzeczywistą wartość nominału. Aspekt ten nie został przewidziany przez Ministra Skarbu podpisującego odpowiednie rozporządzenie, na podstawie którego omawiana pięciozłotówka miała wejść w obieg. W związku z powyższym, żeby zapobiec jej przetapianiu przez ludzi, podjęto decyzję o zaliczeniu jej do kategorii, w której występowały wyłącznie monety próbne.
Dzięki temu zabiegowi można było ją sprzedawać po cenie wyższej niż ówczesna wartość srebra. Wybito w sumie dwa tysiące sztuk tych monet, z czego jedna połowa różniła się od drugiej stemplami (wypukłe i płaskie) oraz ilością zawartych perełek (kolejno sto i osiemdziesiąt jeden). Ponadto z monet posiadających stempel wypukły wyodrębniono sto egzemplarzy, na których znalazły się inicjały prezydenta Stanisława Wojciechowskiego oraz ministra skarbu Władysława Grabskiego (S.W. – W.G.) z datą 3 maja 1925 roku.
Takie monety próbne osiągają w dzisiejszych czasach kolosalne ceny na aukcjach przeznaczonych dla kolekcjonerów, sięgające często nawet kilkudziesięciu tysięcy złotych. Warto zauważyć, że na przestrzeni lat pojawiły się liczne odmiany tej monety. Jedną z nich jest odbitka w złocie, których na świecie jest zaledwie kilka sztuk. Dla zobrazowania wartości takiej odmiany dodam, że w kwietniu 2008 roku sprzedano podobną monetę za 218,500 dolarów. Występują również inne odmiany, jak chociażby takie bez znaku mennicy.
Kolekcjonerzy powinni mieć na uwadze, że często dochodzi do falsyfikacji omawianej pięciozłotówki, tak zwanej „Konstytucji”. Większość fałszywek tworzona jest techniką odlewu, w związku z czym nietrudno ją rozpoznać, ale są też inne, nieco trudniejsze do zweryfikowania. Dlatego też wszelkim kolekcjonerom zaleca się dogłębną analizę danej monety przed dokonaniem jej kupna – nikt chyba nie chciałby wydać kilkudziesięciu tysięcy złotych na coś, co jest prawie nic nie warte.

 


Monety obce niekoniecznie nudne.

Wiele osób nie wie, że monety obce wcale nie muszą wchodzić do użytku wyłącznie jako jedna z konsekwencji przegranej wojny. Wielokrotnie w historii okazywało się, że monety obce będące w obiegu na ziemiach polskich były z różnych powodów po prostu lepsze i bardziej wygodne od rodzimych. Takim najbardziej chyba spektakularnym przykładem, zaraz za denarem krzyżowym, jest grosz szeroki, czyli praski.
Historia tej monety jest sama w sobie ciekawa, ponieważ jest to jedna z najdłużej w historii bitych monet. Miejscem jej wybijania była mennica Kutna Hora na terenie dzisiejszych Czech. W tym samym miejscu znajdowały się też bardzo bogate złoża srebra, z którego wybijano właśnie szerokie grosze. Wszystko to trwało od roku tysiąc trzechsetnego do tysiąc pięćset czterdziestego ósmego i w sumie przez ten czas wybito około czterech miliardów (!) tych monet. Nie byłoby w tym może jeszcze nic dziwnego, gdyby nie fakt, że przez cały ten czas grosz praski utrzymywał niezwykle wysoką wartość. Na tyle wysoką, żeby za dziesięć tysięcy groszy można było kupić kilkanaście wsi, za niespełna trzydzieści tysięcy kamienicę, która dała początek dzisiejszemu Collegium Maius Uniwersytetu Jagiellońskiego. Jan Luksemburski za te same grosze, choć w ilości miliona i dwustu tysięcy, odstąpił Kazimierzowi Wielkiemu swoje pretensje do tronu i Mazowsza.
Widać, że nawet obce monety będące w obiegu na ziemiach polskich miały dla kraju strategiczne znacznie. Aha, dla tych, którzy nie wiedzą, w jaki sposób odliczano miliony groszy- całkiem zwyczajnie- na wadze.
Monety obce będące w obiegu na ziemiach polskich nie były jedynie szkodliwymi narzędziami w rękach zaborców- nawet raczej przeciętnej urody monety, takie jak praski grosz, mogły z różnych powodów wejść do obiegu. Niezbyt pięknych, ponieważ ani korona na awersie, ani czeski lew na rewersie nie należały do najmisterniejszych zdobień w historii numizmatyki, choć z cała pewnością były już znacznie bardziej skomplikowane niż wzory na denarach krzyżowych, a być może była to tez moneta, która odegrała znacznie ważniejszą rolę od samego denara, często uważanego wręcz za symbol monet obcych będących w obiegu na ziemiach polskich. Trudno to jednak ocenić z dzisiejszej perspektywy, zwłaszcza, że między pierwszym denarem a ostatnim groszem praskim, oczywiście mowa o dacie stempla, upłynęło sześćset lat, czyli czas, w którym zmieniło się w zasadzie wszystko.